Ukryte perły: mniej znana Szwajcaria poza utartym szlakiem turystycznym

Ukryte perły: mniej znana Szwajcaria poza utartym szlakiem turystycznym

Szwajcaria poza oczywistym

Każdy podróżnik w końcu poznaje wielkie szwajcarskie nazwy: Lucerna, Interlaken, Zermatt, Jungfraujoch. Miejsca te są sławne z dobrego powodu — są spektakularne. Ale są też zatłoczone, szczególnie latem i w kluczowych porach dnia, i mają ceny podbite przez własną popularność.

Szwajcaria to mały kraj o niezwykłym bogactwie naturalnym i kulturowym. Gdy tylko nieco wyjdziesz poza standardowy obwód turystyczny, trafisz na miejsca mające tę samą zapierającą dech w piersiach scenerię, tę samą szwajcarską sprawność i serdeczność, przy ułamku liczby odwiedzających. To właśnie te miejsca zamieniają dobrą wycieczkę do Szwajcarii w wspaniałą.

Oto ukryte perły, których warto szukać.

Appenzell: najbardziej szwajcarska wioska, o której nigdy nie słyszałeś

Zatopiony we falistych przedalpejskich wzgórzach wschodniej Szwajcarii, Appenzell to wszystko, co wyobrażasz sobie, myśląc o tradycyjnej szwajcarskiej wiosce — i jeszcze więcej. Malowane fasady przy głównej ulicy są naprawdę ozdobne, zdobione scenami sztuki ludowej pielęgnowanymi przez wieki. Centralny plac (Landsgemeindeplatz) był do 1990 roku miejscem ostatniej na świecie otwartej bezpośredniej demokracji, gdzie obywatele dosłownie podnosili ręce, głosując nad kwestiami kantonalnymi.

Appenzell produkuje własne mocne sery (Appenzeller jest tu prawdziwy, nie supermarketowa imitacja), własne ziołowe likiery (Alpenbitter) i niezwykłą gęstość szlaków pieszych przez zielone wzgórza usiane kwiatami i zagrodami.

Pasmo Alpstein za wioską, w tym szczyt Säntis, oferuje jedne z najlepszych i najbardziej dostępnych wędrówek w Szwajcarii poza Oberlantem Berneńskim. Jezioro Seealpsee, do którego dochodzi się 45-minutowym spacerem z Wasserauen, to jedno z tych miejsc, które nie wyglądają prawdziwie — doskonale spokojne górskie jezioro odbijające wapienne szczyty po trzech stronach.

Jak dotrzeć: bezpośredni pociąg z Zurychu trwa około 1 h 45 min. Warto zostać na noc, by złapać wioską ciszę poranka, zanim przybędą dzienni turyści.

Biel/Bienne: najbardziej niedocenione miasto Szwajcarii

To zaskakuje odwiedzających. Biel (Bienne po francusku) leży na granicy między germańską a frankofońską Szwajcarią, co oznacza, że jest w pełni dwujęzyczne — każdy znak uliczny, każdy komunikat, każde menu pojawia się w obu językach. To jedyne naprawdę dwujęzyczne szwajcarskie miasto znaczącej wielkości, co nadaje mu niezwykłą, swobodną atmosferę kulturową.

To też zegarmistrzoska stolica Szwajcarii. Główne marki zegarków — Rolex, Omega, Swatch — mają tu znaczące zakłady. Muzeum Omegi w mieście jest bezpłatne, pięknie zaaranżowane i szczerze mówiąc fascynujące, nawet jeśli zegarki cię nie interesują.

Stare miasto jest średniowieczne i eleganckie, a tuż obok Jezioro Biel (Bielersee) ma wyspy, winnice i region winiarski produkujący doskonałe białe wina praktycznie nieznane poza krajem. Wyspa św. Piotra pośrodku jeziora była miejscem, gdzie filozof Jean-Jacques Rousseau mieszkał przez kilka tygodni i ogłosił je najszczęśliwszymi tygodniami swojego życia.

Najlepsze ze wszystkiego: praktycznie żadnych turystów. Można spacerować po starym mieście Biel w spokoju, jeść w restauracjach, gdzie jesteś jedynym nie-miejscowym, i czuć się, jakbyś naprawdę odkrył coś nowego.

Murten (Morat): średniowieczne murowane miasto, które czas ominął

Pół godziny od Berna, Murten to jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast obronnych w Europie. Kompletny obwód murów wciąż stoi, można obejść cały obwód na murach, a miasto poniżej — jedna główna ulica flankowana przez arkadowe średniowieczne budynki — jest niemal absurdalnie urokliwe.

Jezioro obok miasteczka (Murtensee/Lac de Morat) to jedno z trzech jezior w regionie słynącym z doskonałych ryb słodkowodnych — płocie tu należą do najlepszych rzeczy do zjedzenia w Szwajcarii. Restauracje wzdłuż starego portu serwują ryby złowione tego ranka, a lokalne białe wino z okolicznych winnic idealnie do nich pasuje.

Murten leży też w regionie Trois Lacs (Trzech Jezior), który ma wspaniałą sieć rowerową wzdłuż brzegów jezior łączącą Murten, Biel i Neuchâtel. Cały dzień rowerem na tej trasie latem, z przystankiem na kąpiel w jednym z jezior, trudno pobić.

Soglio: najbardziej dramatyczna wioska w Ticino

Większość turystów, którzy docierają do Ticino (włoskojęzyczny kanton), jedzie do Lugano lub Locarno. Nieliczni trafiają do Doliny Bregaglia, a jeszcze mniej dojeżdża do Soglio.

Dramatycznie zawieszone na półce ponad doliną, Soglio spogląda na krajobraz kasztanowych lasów, lodowców i kamiennych wiosek, który wygląda bardziej jak obraz niż rzeczywiste miejsce. Pisarz Johann Wolfgang von Goethe przjeżdżał tędy i nazywał je “bramą do raju”. To nie jest przesada.

Sama wioska zmieniła się nieznacznie przez stulecia — kamienne domy, historyczne palazzo, mały kościół i niezwykły hotel Palazzo Salis, gdzie można nocować w pokojach umeblowanych oryginalnymi antykami. Wędrówki powyżej Soglio w wysokie góry są poważne i spektakularne.

Dotarcie tu wymaga determinacji — pociąg do Maloja, następnie autobus pocztowy — ale właśnie ta trudność sprawia, że Soglio pozostaje nieodkryte.

Gruyères: zamek z serem

Większość ludzi zna Gruyères jako nazwę na opakowaniu sera. Sama wioska to co innego — średniowieczne miasteczko na wzgórzu z prawdziwym zamkiem, prawdziwą produkcją sera i naprawdę absurdalną niespodzianką: Muzeum H.R. Gigera, poświęconym szwajcarskiemu artyście, który zaprojektował obcego z Obcego. Te rzeczy współistnieją w Gruyères w radosnej sprzeczności z jakimkolwiek spójnym tematem.

Wioska to jedna ulica średniowiecznych kamiennych budynków wiodących ku zamkowi, który można zwiedzać za CHF 12. Poniżej wioski mleczarnia produkuje autentyczny Gruyère w codziennych pokazach — można oglądać proces i smakować wyniki.

Dołącz do wycieczki z degustacją sera i czekolady w Gruyères z Genewy — doskonała wycieczka jednodniowa łącząca dwa najlepsze szwajcarskie eksporty.

Tak, w Gruyères są turyści — to nie jest całkowicie z dala od utartych szlaków. Ale to łatwa połowa dnia z Interlaken lub całodniowa wycieczka z Genewy, pakując niezwykłą gęstość doświadczeń w bardzo małej przestrzeni.

Vals: wioska z najsłynniejszym spa na świecie

Vals to odległa górska wioska w kantonie Gryzonia, o której większość ludzi nigdy nie słyszała. Mieści jeden z architektonicznie najważniejszych budynków na świecie: Therme Vals, zaprojektowane przez architekta Petera Zumthora w 1996 roku, spa wykute niemal w całości z lokalnego kamienia kwarcytowego z Vals. Budynek jest tak niezwykły, że studenci architektury pielgrzymują tu specjalnie, by go zobaczyć.

Ale nie trzeba interesować się architekturą, by pokochać Vals. Sam spa jest niezwykły — baseny w różnych temperaturach, niektóre wewnątrz, niektóre na zewnątrz, w górskiej scenerii, przy której konwencjonalne hotelowe spa wyglądają bardzo przeciętnie. Otaczająca wioska jest spokojna, tradycyjna i pięknie usytuowana.

Droga lub przejazd autobusem do Vals przez przełom Renu Walser jest sam w sobie spektakularny. To naprawdę odległa Szwajcaria — miejsce, gdzie nocna cisza jest absolutna.

Saas-Fee: lodowcowa wioska bez samochodów

Saas-Fee leży w kotłowo otoczonym 13 szczytami czterotysięcznymi, z Lodowcem Fee spływającym między nimi. Wioska jest bezautomobildowa — parki ujesz przy wjeździe i wszędzie chodzisz pieszo lub jeździsz elektrycznymi taksówkami. Atmosfera jest głęboko spokojna tak, jak bezautomobildowe górskie kurorty zawsze są.

Latem Saas-Fee jest tańsze i mniej tłoczne niż jego sławniejszy sąsiad Zermatt, który również ma bezautomobildowy dostęp, ale pobiera wyraźnie wyższe ceny. Wędrówki są tu znakomite — trasy wśród wałów morenowych i górskich jezior z widokami na szczyty, które byłyby headlinerami wszędzie indziej w Alpach.

Metro Alpin, dojeżdżające na 3500 metrów, daje dostęp do letniego narciarstwa i spacerów po lodowcu. Kolejka linowa Hannig wozi na punkty widokowe w poprzek doliny szczytów. Sama wioska ma dobre restauracje, przytulne opcje noclegowe i ten rodzaj autentycznej atmosfery górskiego kurortu, który Zermatt ma coraz trudniej utrzymać pod ciężarem własnej sławy.

Stein am Rhein: nadreńskie miasteczko jak z bajki

Tam, gdzie Ren wypływa z Jeziora Bodeńskiego w północno-wschodniej Szwajcarii, leży Stein am Rhein — małe miasteczko z tym, co można uznać za najbardziej ozdobione średniowieczne fasady domów w Europie. Główny plac i nabrzeże są pokryte trompe-l’oeil malowidłami, herbami i scenami ze szwajcarskiej historii, wszystkie w doskonałym stanie. Stojąc na rynku, naprawdę czuje się, jakby wkroczyło się w inną epokę.

Jest tu turystycznie w tym sensie, że ludzie przyjeżdżają specjalnie po to — ale w pozytywnym sensie. Tłumy nie są niczym zbliżonym do tego, co znajdziesz w bardziej znanych szwajcarskich miejscach, a miasteczko nagradza powolną eksplorację. Nad miasteczkiem jest klasztor na wzgórzu (Kloster St. Georgen) z doskonałymi średniowiecznymi krużgankami, a spacer po wzgórzu powyżej daje panoramiczne widoki na dachy i rzekę.

Stein am Rhein świetnie sprawdza się jako przystanek na trasie między Zurychem a Jeziorem Bodeńskim lub jako pół dnia z dala od Schaffhausen, które ma własną słynną atrakcję — Wodospad Reński, największy wodospad w Europie.

Winnice Lavaux: kraj wina na brzegach Jeziora Genewskiego

Między Lozanną a Montreux, północny brzeg Jeziora Genewskiego jest tarasowany winnicami schodzącymi stromo ku wodzie — krajobraz tak wyjątkowy, że jest Obiektem Światowego Dziedzictwa UNESCO. To winnice Lavaux, a wino, które produkują (głównie Chasselas, szwajcarski biały szczep), jest niemal nigdy nie eksportowany, co oznacza, że degustacja tutaj jest naprawdę lokalnym doświadczeniem.

Szlak spacerowy przez winnice — Lavaux Vineyard Terraces Trail — prowadzi przez około 14 kilometrów między Lozanną a Montreux, przechodzi przez wioskowe piwnice winne, punkty widokowe na jezioro i jedne z najbardziej kinematograficznie pięknych krajobrazów Szwajcarii. Połączenie błękitnego jeziora, tarasowanych winorośli, historycznych kamiennych wiosek i ośnieżonych Alp Francuskich po drugiej stronie wody jest niezwykłe.

Najlepiej odwiedzać w późnym październiku w sezonie zbiorów, gdy liście złocą się, piwnice są zajęte, a świeżo tłoczony sok winogronowy (Süssmost) można kupić bezpośrednio od producentów.

Znajdź swoją własną ukrytą Szwajcarię

Powyższe miejsca to punkty wyjścia, nie wyczerpująca lista. Sieć kolejowa Szwajcarii i system szlaków pieszych łączą praktycznie każdy zakątek kraju, w tym wiele więcej takich miejsc — małych, pięknych, spokojnych i całkowicie poza radarem większości odwiedzających.

Najlepsza strategia ich znalezienia: spójrz na wioski po obu stronach słynnych destynacji na mapie. Obok Interlaken znajdziesz Brienz. Obok Zermatt — Saas-Fee. Obok Lucerny — Stans i Engelberg. Obsada wspierająca jest często równie dobra jak gwiazdy pierwszego planu, w połowie ceny i przy dziesiątej części tłumu.

Po ogólną pomoc przy planowaniu zajrzyj do przewodnika dla osób odwiedzających po raz pierwszy i strony najlepszego czasu na wizytę, które dają dobry kontekst do budowania wycieczki wokół tych mniej zbadanych zakątków.

Sekret Szwajcarii polega na tym, że nawet ukryte perły nie są tak naprawdę ukryte. Leżą sobie na mapie, w sieci kolejowej, łatwo dostępne. Jedyne, co potrzeba, by je znaleźć, to gotowość, by spojrzeć trochę dalej niż utarta ścieżka.